• Wpisów: 277
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 14 dni temu, 17:45
  • Licznik odwiedzin: 22 540 / 688 dni
 
bookocholik
 
Wydaje mi się, że prawie większa połowa zna tę powieść i na pewno wie o czym jest, bo powiedzmy szczerze było o niej naprawdę głośno.
Niestety dopiero teraz w sumie znalazłam czas, aby przeczytać to arcydzieło, praca, różne sytuacje życiowe i w sumie była to moja pierwsza książka po długiej przerwie.
Więc przechodząc do rzeczy. Jojo Moyes się naprawdę postarała, wykreowała tak świetne postacie że ciężko było się w nich nie zakochać.
Luisa od początku trafiła do moje serca, sama nie wiem dlaczego, może po części dlatego, że się z nią trochę utożsamiłam i porównywałam ją do siebie. Wydaje się nieśmiała - trochę, ale im bardziej ją poznamy dostrzegamy fakt, że jest wariatką, w stresie mówiąca trzy po trzy. Jak tu jej nie kochać?
No i Will, niepełnosprawny, inteligenty mężczyzna, grający dupka. Mimo wszystko rozumiałam jego zachowanie, do końca życia pisany mu był wózek. Jak miał się pogodzić z tym ktoś, kto całe życie  uprawiał sporty ekstremalne? Dla niego oznaczało to koniec życia, wycofał się do swojego małego światka, nie dopuszczał do siebie ludzi, bo wszędzie gdzie spojrzał, czekały na niego litościwe spojrzenia, czy tak ma wyglądać ludzie życie?
Gdy w życiu Willa, pojawia się jego nowa opiekunka, nikt nie przypuszczał że to wszystko może się tak potoczyć, ale czy to wystarczy?
Niektórzy z was pewnie nie popierali jego decyzji, pytanie czy ja ją popieram? Tak, potrafię zrozumieć co czuł, czym się kierował, pomimo tego, że nigdy nie byłam w takiej sytuacji, to zasługa autorki, która pięknie ukazała całokształt, tej książki i jej historii.
A wy jak to wszystko oceniacie?
Moja ocena 9/10
661565-352x500.jpg

“Nie krytykuj czegoś, zanim nie spróbujesz”

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

 
  •  
     
    Coś ci powiem. Przeczytałam książkę, nawet znajduje się ona na mojej półce. Film też oglądałam. I najbardziej podobała mi się scena, gdzie główna bohaterka w czerwonej sukience pojawia się na balu i zadziwia wszystkich, nawet tego zgorzkniałego dupka. I patrząc na nich uświadomiłam sobie,że bycie niepełnosprawnym człowiekiem .. jest fajne. Wiem to z własnych autopsji. Nie mówię,że jest łatwo,kolorowo, ale takie życie uczy pokory i doświadczeń. Pamiętaj,że tylko ograniczenia siedzą w naszych głowach. A wózek, czy też fakomelia-moje schorzenie to dodatek do mojego życia. Ktoś napisał dla mnie taki scenariusz. I nie mam pretensji. Więc jeśli na coś narzekamy, to najpierw rozejrzyjmy się czy inni nie mają gorzej, a uśmiechają się.
    Pozdrawiam Sylwia i wolnej chwili zapraszam do mnie.